1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
styczeń luty [marzec]
kwiecień maj czerwiec
lipiec sierpień
wrzesień październik
listopad grudzień
Ze zdrapką na wybory
Wpis z dnia: 2009-05-14, z godziny: 19:12
Zarejestrowałem się w serwisie e-glosowanie.org. Nie wiem, czy będę 4 czerwca pił piwo i oglądał jakieś porno, ale na pewno elektronicznie zagłosuję. Polecam w serwisie lekturę zasady działania elektronicznych wyborów; prawdziwą perełką jest pismo od mojego ulubieńca, sędziego Ferdynanda Rymarza z Państwowej Komisji Wyborczej. Wysłane na papierze, z ręcznie wstawioną długopisem datą, aż dziwi, że nie jest pisane na maszynie i nie ma odciśniętej dużej, lakowej pieczęci. Ale nie czepiajmy się, sędzia Rymarz z zainteresowaniem patrzy na internetowe wybory na niby i jeśli tylko tym razem jakimś niepojętym zbiegiem okoliczności uda mu się przeprowadzić te prawdziwe bez większych zakłóceń, pewnie będzie miał okazję wyrazić swoje uznanie dla inicjatywy e-głosowania już po 4 czerwca.

O ile jednak jestem zdecydowanym zwolennikiem koncepcji głosowania przez Internet, o tyle wydaje mi się, że zaproponowany schemat jest zbyt skomplikowany dla przeciętnego Kowalskiego. Dwie karty zdrapki nakładane na siebie to nie tylko kłopot z oddaniem ważnego głosu. To także kwestia wiarygodności wyniku wyborczego w sytuacji, gdy kilkadziesiąt lub kilkaset głosów może zaważyć na tym, czy ktoś wchodzi czy nie wchodzi. W skomplikowanym systemie liczenia, transmisji i potwierdzania stosunkowo łatwo wyborca może powiedzieć, że nie rozumiał procesu i zagłosował na kogoś innego niż chciał. A stąd tylko krok do protestów, insynuacji i powtórek.

Stawiam tezę, że na początek trzeba przyzwyczaić wyborców do elektronicznych urn - czyli głosowania w postaci elektronicznej w lokalu wyborczym. Jedynie ostatnia część aktu wyborczego (zaznaczenie kandydata i wrzucenie kartki do urny) miałaby postać elektroniczną. Wcześniejsze (potwierdzenie tożsamości i dopuszczenie do glosowania) miałyby postać tradycyjną. Rozwiązania takie stosowane są w krajach, gdzie spora część wyborców nie potrafi czytać i pisać (np. w Ameryce Łacińskiej i Azji). Dopiero gdy wyborcy przyzwyczają się do elektronizacji aktu wyborczego, trzeba dać im - idealnie takim interfejsem użytkownika - dać możliwość zagłosowania w domu. I chyba nikt nie oczekuje systemu idealnego, system nie gorszy niż aktualny byłby dostateczny. Tradycyjne maszyny do głosowania też mają swoje felery - co wyraźnie dowiodły wybory, w których Bush pokonał Gore'a. I co za każdym razem z dużą determinacją pokazuje nam nasza rodzima PKW.

Komentarze:
Redakcja Computerworld nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
Ten wpis nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy...
Liczba zatwierdzonych komentarzy: 0      dodaj swój komentarz  

Korzystanie z serwisu Bywalec Computerworld jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na następujące warunki obsługi. Regulamin korzystania z serwisu. Serwis realizuje wytyczne ASME oraz uzupełnienia IDG dotyczące zasad publikacji w mediach elektronicznych.
© copyright 2010 IDG Poland SA
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel. (+48 22) 321 78 00  fax (+48 22) 321 78 88