1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
styczeń luty [marzec]
kwiecień maj czerwiec
lipiec sierpień
wrzesień październik
listopad grudzień
Twitter tańszy od Rumsfelda
Wpis z dnia: 2009-06-17, z godziny: 21:15
Trwają zamieszki w Iranie. Głównym ich bohaterem wcale nie jest wystawiony do wiatru kandydat, czyli Mir-Hosejn Mosawi, tylko Twitter. Mimo nałożenia przez władze irańskie blokady informacyjnej, napływają stale informacje tekstowe, zdjęcia i filmy amatorskie nakręcone przez Irańczyków uczestniczących w demonstracjach. Pokazują to co tego rodzaju zdjęcia na ogół pokazują - czyli ulice w ruchu, młodych ludzi, zniszczone mienie i rannych ludzi.

Nie wiem, kto naprawdę wygrał wybory w Iranie (szczerze mówiąc, podejrzewam że mimo wszystko Mahmud Ahmadineżad), ale wiem kto przegrał. Przegrał reżim mułłów, którzy kompletnie nie docenili siły nowoczesnych technologii. Próbują dość desperacko teraz z tego wybrnąć wyłączając media, ale widać, że kompletnie nie radzą sobie z kontrolowaniem przekazu. A przecież media elektroniczne mogą służyć zarówno do totalnej wolności, jak i totalnej kontroli. W tym drugim mistrzem świata jest np. rząd chiński - ale widać irańscy mułłowie w porę nie pojechali na korepetycje do Pekinu.

Internet pełen jest porad o tym, jak ustawić anonimowe proxy dla irańskich studentów albo jak przestawić strefę czasową, aby "udawać" mieszkańca Teheranu. Ja widzę w internecie tę samą atmosferę niemal bezpośredniego uczestniczenia w wydarzeniach, którą czułem podczas zamachów 11 września, a wcześniej - w trakcie wielkiej powodzi w południowej Polsce w 1997. Media się zmieniają, ale sieć jako bezpośredni przekaźnik zdarzeń się nie starzeje.

Gdyby Bush nie był takim durniem, jakim był, zainwestowałby w zmiany polityczne na Bliskim Wschodzie za pomocą Twittera, a nie czołgów, samolotów i marines. Wydałby na to jakiś 0,01% tego, co wydał, a skutek byłby znacznie lepszy.
Komentarze:
Redakcja Computerworld nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
Smok1IP: 87.239.216.1919-06-2009, 00:07
Myślę, że 99% Irańczyków ma państwo Izrael i jego mieszkańców tam, gdzie słońce nie dociera, i nie mają żadnej ochoty żeby wzorem ich prezydenta obrzucać Izrael wyzwiskami. Podobnież nie sądzę, aby odsetek osób chcących w Iranie poświęcić swój czas (nie mówiąc o swoim życiu) na likwidowanie Izraela przekraczał 1%. Stąd też w dłuższej perspektywie czasowej reżim dążący do zamiany okolicznych krajów w atomową pustynię nie ma szans się utrzymać.

tgIP: 193.138.110.13918-06-2009, 12:25
Odnośnie rzekomej inwestycji Busha w Twittera i potencjalnie mały koszt (ponoć 0,01%) to może właśnie dlatego nie poszedł tą drogą, bo wtedy X firm nie zarobiłoby na tym (czolgi, samoloty itp) i jeszcze o dziwo problem by się rozwiązał i te X firm straciłby rację bytu (nie licząc administracji, która jest zainteresowana zamrożeniem stanu obecnego) ?


Jakub ChabikIP: 81.95.195.8518-06-2009, 07:42
Tylko że to wcale nie musi się skończyć jak w westernie. Good guys (studenci) niekoniecznie pokonają bad guys (mułłów), bo Iranowi kibicuje wielu innych bad guys. Wymowna była reakcja Rosjan na szczycie Jekaterinburgu. Osunięcie się Iranu w kierunku chaosu wewnętrznego też nie jest w niczyim interesie, a już na pewno nie w interesie USA - stąd zapewne powściągliwa reakcja Obamy.

Co w niczym nie zmienia faktu, że aktualna staje się teza, którą nie raz już wyśmiewano: że ludzie na całym świecie tak samo pragną wolności i podmiotowości i są w stanie wiele uczynić, żeby je uzyskać jeżeli czują, że ktoś ich systemowo robi w balona.

Smok1IP: 87.239.216.1917-06-2009, 23:50
I znowu okazuje się że pogardzani przez lewactwo geekowie w okularach jak denka od piwa wychowani w domu na Biblii i Kodeksie Marines, ubierający się w szare garnitury i unikający radosnej fali ćpania LSD i rewolt 1968 a pracujący w DARPA odwalili kawał cholernie dobrej roboty.
Reżim mułłów jeszcze nie wpadł na to że usiłują jakimiś lamerskimi blokadami rozwalić mechanizm komunikacji projektowany pod działanie w warunkach wojny termojądrowej...

tolep.infoIP: 77.113.119.23917-06-2009, 23:18
Historia uczy nas, że nikogo niczego nie nauczyła.

W USA zapomniano, jak propaganda antywojenna kosztująca Sowietów mniej niż parę czołgów, rzuciła ich na kolana w czasach wojny wietnamskiej...
Liczba zatwierdzonych komentarzy: 5      dodaj swój komentarz  

Korzystanie z serwisu Bywalec Computerworld jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na następujące warunki obsługi. Regulamin korzystania z serwisu. Serwis realizuje wytyczne ASME oraz uzupełnienia IDG dotyczące zasad publikacji w mediach elektronicznych.
© copyright 2010 IDG Poland SA
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel. (+48 22) 321 78 00  fax (+48 22) 321 78 88